Szpital psychiatryczny, w którym przebywa Michael, jest miejscem, gdzie pokoje pacjentów przypominają więzienne cele, a każdy dzień wygląda tak samo. Codzienną monotonię przerywa tajemnicze zniknięcie psychiatry, którego jako ostatni widział jego pacjent, teraz dwudziestoletni Michael. Nie chce jednak nic powiedzieć na temat zniknięcia. Dlatego dyrektor zakładu, doktor Green, podstępnie próbuje wyciągnąć z niego informacje. Jest wyrachowany, a nawet brutalny. Nie dba o komfort i zdrowie psychiczne pacjenta.
Zagrany przez Bruce'a Greenwooda doktor Green jest pozornie pewny siebie. Często, poprzez bezlitosną krytykę lub przemoc fizyczną, kaleczy innych, po czym przeprasza i za chwilę znowu postępuje podobnie. Michael staje się dla Greena swoistym lustrem, dzięki czemu dostrzega on swoją hipokryzję i bezrefleksyjne postępowanie, zupełnie nie przystające dyrektorowi szpitala psychiatrycznego. Green zawodzi jako dyrektor, przyczyniając się do ostatecznego upadku Michaela. Przypieczętowuje jednak tylko to, co zapoczątkowała jego matka. Michael jest z kolei postacią niejednoznaczną i trudną do zakwalifikowania w czarno-białych kolorach. Na jego osobowość składają się sprzeczności, będące efektem złego wychowania i choroby psychicznej. Bawi, irytuje, fascynuje, szokuje, wzbudza gniew, lęk, wzruszenie, empatię. Wywołuje cały kalejdoskop emocji. Michael jest zagadką i nie wzbudza jednoznacznej sympatii lub oczywistej niechęci. To bohater, którego odkrywa się i poznaje stopniowo, ale kluczem do jego zrozumienia są słonie.
Zwierzęta z reguły sprawdzają się o wiele lepiej od ludzi w roli rodziców, sprawiając, że ich małe dają sobie doskonale radę jako dorosłe osobniki. Dlatego ze strony matki i ojca, wychowujących małego człowieka, potrzeba troski i empatii, a przede wszystkim dbałości o potrzeby dziecka i bezwarunkowej akceptacji. Okazywania, jak bardzo się je kocha. Najbardziej empatycznymi i troskliwymi zwierzętami są słonie. W sytuacji, gdy jeden ze słoni widzi cierpienie drugiego, ociera się o niego delikatnie (przytula) i wydaje specyficzny odgłos (pociesza) nie wydawany w jakichkolwiek innych momentach. Poza tym słonie płaczą, a jednym z najbardziej wzruszających momentów w filmie jest ten, kiedy oglądamy umierającego słonia, z którego oczu płyną łzy. Te ogromne stworzenia symbolizują jednak znacznie więcej. Są bowiem synonimem w pełni ukształtowanej osoby: mającej własną, wewnętrzną siłę i bez lęku odnajdującej się w otoczeniu innych, do osiągnięcia czego potrzeba rodzicielskiego wsparcia.
Bohater to ofiara braku miłości ze strony matki, nieobecnego ojca i szpitala psychiatrycznego, gdzie zabrakło odpowiedniej pomocy. Mamy do czynienia ze wspaniałą kreacją Xaviera Dolana, ponieważ aktor znakomicie oddał często skrajne emocje. Michael początkowo wywołuje irytację, ale z czasem dostrzegamy biednego chłopca w ciele dorosłego, który nigdy nie zaznał prawdziwej miłości. Michaelowi brak matczynego ciepła, dlatego zachwyca się tym, że słonie spędzają około 22 miesiące w ciele matki. I, gdyby miał tylko możliwość wyboru, na pewno wolałby być dzieckiem słonicy.
