O autorze
Dziennikarz. Publikował m.in. w kilku portalach o popkulturze i Spider's Web. Absolwent dziennikarstwa i medioznawstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Kontakt: piotr.burakowski@interia.pl

Przez kino jestem głuchoniemy

Przez kino jestem głuchoniemy
Przez kino jestem głuchoniemy Fot. mat. prasowe
Brytyjscy chuligani, masakrując i gwałcąc, wzorowali się na postaciach z filmu „Mechaniczna pomarańcza” Stanleya Kubricka. Reżyser, przedkładając dobro innych nad własne interesy, zakazał jego dalszej dystrybucji. Jest to dobry przykład na negatywne oddziaływanie kina, ale tego rodzaju przypadki są rzadkie. Zbyt często zapomina się natomiast o wpływie filmów na wyrabianie w sobie empatii.

Jako dzieci, wychowujemy się między innymi na filmach animowanych. Dowiadujemy się z nich zazwyczaj, jak ważna jest pomoc drugiemu człowiekowi, a przede wszystkim, jak ważny jest wzajemny szacunek. Kiedy dorastamy, zastępują je dzieła dla dorosłych – często krwawe i mniej moralizatorskie, ponadto poruszające znacznie trudniejsze tematy. Nie każdy film oddziałuje na nas z jednakową siłą. Wszystko zależy od tego, na ile jest on sugestywny. Chodzi o oddziaływanie na emocje i percepcję widza. W znakomitym „Babelu” stajemy się na chwilę głuchoniemą dziewczyną. Razem z bohaterką trafiamy do wypełnionego po brzegi klubu, gdzie młodzi ludzie ruszają się w rytmie przenikliwej muzyki. Nagle perspektywa zmienia się i obserwujemy klub oczami dziewczyny. Znika muzyka i widzimy taniec we wszechogarniającej ciszy. Podobne rozwiązanie zastosowano w jednominutowym obrazie „Contre Plongee”. Nie wiedząc, z czyjej perspektywy oglądamy akcję, ponad nami dostrzegamy pełne pogardy, a czasem kpiny spojrzenia. Ostatnia scena rozgrywa się przed szkołą. Dostrzegamy dziewczynkę czule przytulającą się do karłowatej matki, z którą wraca do domu.





To, co odbiega od tak zwanej normy, staje się dla zbyt wielu problemem, ale filmy pokazują, że jakiekolwiek „odchylenia” tak naprawdę nic nie znaczą. Pedro Almodóvar przedstawia w swoich dziełach homoseksualizm i transwestytyzm. Wplata jednak we wszystko pełną prawdziwych emocji fabułę. Jego postacie są autentyczne i cierpią na te same problemy i rozterki, co przeciętny widz. Geniusz autora „Volver” polega na tym, że jego obrazy, mimo że czasem budzą pewien niesmak, dogłębnie poruszają. Wydawałoby się, że heteroseksualny odbiorca pozostanie obojętny na fabułę „Złego wychowania”. Jest zgoła inaczej. Ignacio i Enrique uczęszczali do katolickiej szkoły, gdzie zrodziło się między nimi uczucie. Dorosły Ignacio, będąc początkującym aktorem, dowiaduje się, że jego dawny przyjaciel został reżyserem. Składa mu więc nieoczekiwaną wizytę. Trudno o bardziej poruszający obraz na temat niespełnionego uczucia. Dzieło wywoła u heteroseksualnego odbiorcy ogromne emocje, gdy tylko przełoży sobie film na związek kobiety z mężczyzną. Uczucia są bowiem takie same, niezależnie od płci i orientacji seksualnej. I tego uczy Almodóvar.

Kino bywa ukojeniem dla wszystkich niekochanych i samotnych. Samotnicy od zawsze byli przedmiotem fascynacji dziesiątej muzy. Takeshi Kitano, mimo że zazwyczaj tworzy filmy pełne przemocy, nakręcił w 1999 roku ciepły i wzruszający obraz „Kikujiro”. Tytułowy bohater jest hulaką, awanturnikiem i utracjuszem. Zagubionym człowiekiem, nie widzącym niczego poza czubkiem własnego nosa. Jego drogi przecinają się z chłopczykiem, Masao. Między obojgiem tworzy się pełna wzajemnego szacunku i troski relacja. Kikujiro początkowo zawodzi samotnego chłopca, przegrywając wszystkie pieniądze. Z czasem jednak robi wszystko, by na twarzy szukającego matki dziecka pojawił się uśmiech. To piękne dzieło o tym, jak ważna jest bezinteresowna pomoc. Pozornie nie dostaniemy niczego w zamian, ale – brzmi trywialnie – dobre emocje wracają.

Obecnie dla wielu młodych ludzi synonimem biedy jest brak najnowszego modelu iPhone’a. Dlatego potrzebne są filmy, pokazujące czym jest wspieranie się, kiedy towarzyszy nam naprawdę trudna sytuacja materialna. Jedno z najwspanialszych dzieł tego rodzaju stanowią „Dzieci niebios”. Akcja filmu dzieje się w Iranie, gdzie poznajemy, pochodzących z ubogiej rodziny, Aliego i Zaharę. Pewnego dnia Alie zabiera sfatygowane buty siostry do szewca i przez przypadek je traci. Brat i siostra dzielą się tym samym jedną parą obuwia. Chłopczyk dostrzega jednak promyk nadziei w zawodach biegowych. Za trzecie miejsce są bowiem do wygrania buty – idealny prezent dla siostry. Alie, biegnąc w okropnym upale, daje z siebie wszystko. Zmęczony i zamroczony, na mecie orientuje się, że zdobył pierwszą lokatę. Zgromadzeni kibice sądzą, że płacze ze wzruszenia, ale na jego twarzy widzimy łzy smutku.



Problemy rodzinne, nie tylko w ujęciu finansowym, to częsty temat poruszany przez kino. Pod względem socjologiczno-psychologicznym ciekawe są zwłaszcza filmy, opowiadające o opresyjnych matkach. Jednym z najbardziej uderzających dzieł o takiej tematyce jest „Pianistka” Michaela Hanekego. Bohaterka to, mieszkająca z matką, czterdziestoletnia nauczycielka gry na fortepianie. Relacja między obiema kobietami jest toksyczna. Matka nieustannie kontroluje dorosłą kobietę, co często przybiera wymiar groteski. Wszystko prowadzi do tego, że bohaterka przejawia autodestrukcyjne zachowania. Wiele scen zaszokuje niejednego odbiorcę. Są one jednak potrzebne, ponieważ toksyczne matki, od najmłodszych lat kaleczące swoje pociechy, okazują się społecznie niezauważalnym problemem. Podobnym, ale znacznie mniej szokującym filmem jest „Misiaczek”, gdzie niezdrowa relacja dotyczy matki i, będącego kulturystą, jej dorosłego syna. Bohater, mimo łagodnego usposobienia, decyduje się jednak na przerwanie błędnego kręgu i wyrusza do Tajlandii w poszukiwaniu przyszłej żony.

Sytuacje, kiedy filmy stają się inspiracją do popełniania zła, stanowią nieznaczny procent. Za sprawą kina poznajemy często z kolei ogrom, niejednokrotnie tak odmiennych od naszych, ludzkich twarzy i kultur, uczymy się zrozumienia i dostajemy szansę wniknięcia w percepcję drugiego człowieka. Kinematografia daje odpowiedzi na trudne pytania i uczy empatycznego spojrzenia. Dzięki kinu stajemy się po prostu lepsi.

Kontakt z autorem:
piotr.burakowski@interia.pl
Trwa ładowanie komentarzy...