„Wizyta”: człowiek w obliczu UFO

„Wizyta”: człowiek w obliczu UFO
„Wizyta”: człowiek w obliczu UFO Fot. mat. prasowe
„Wizyta”, ze względu na samą ideę, jest nietuzinkowym filmem. To dokument o tym, co by było, gdyby na naszej planecie wylądowała cywilizacja pozaziemska. Takowe zagadnienie jest jednak tylko pretekstem do zastanowienia się nad ludzką kondycją.

W 1977 roku wystrzelono w kosmos bezzałogowe sondy Voyager. Ich zadaniem było nie tylko eksplorowanie kosmosu. Do kadłuba Voyagera, w nadziei, że natknie się na nią UFO, przymocowano płytę gramofonową z pozłacanej miedzi. Zawarto na niej przywitania w 55 językach i swoiste portfolio naszej kultury. Były to między innymi fotografie przedstawiające ludzi, krajobrazy, dzieła sztuki i nagrania muzyczne. Z tego wszystkiego wyłaniał się jednoznaczny obraz: ludzie są dobrzy i sympatyczni, a ich kultura piękna i bogata. Przekaz nie zawierał jakichkolwiek informacji o biedzie czy wojnach. To oczywiste, dlaczego, ale przypomnijmy sobie odkrycie Ameryki przez Krzysztofa Kolumba, kiedy bardziej rozwinięta cywilizacja wyparła tę mniej rozwiniętą, co jest powtarzającym się schematem naszej historii. Teoretycznie więc, gdyby ludzka rasa odkryła planetę zdatną do zamieszkania, ale zajętą przez słabiej rozwiniętą cywilizację, najprawdopodobniej zawłaszczyłaby ją. Czy to samo zrobiliby nam obcy?



Dokument skupia się na mechanizmach ludzkiej psychiki i mrocznej stronie człowieka. Naszym największym problemem, wynikającym z potrzeby zwiększania własnego dobrobytu kosztem innych, jest walka na polu militarnym. Mawiamy na siebie „inteligentne istoty” i poszukujemy takich samych w przestrzeni kosmicznej. Pytanie tylko, czy prawdziwie inteligentne formy życia wyrządzają sobie podobne krzywdy, co my drugiemu człowiekowi? W dokumencie pojawia się prawnik. Poszukuje on remedium na ewentualny konflikt między cywilizacjami z odmiennych planet. Widzi rozwiązanie w odpowiednio spisanej umowie prawnej. Nie mamy do siebie zaufania i boimy się wojny, gdzie w idealistycznych, ale normalnych warunkach nie miałaby ona racji bytu.
Strach przed nieznanym i brak informacji są czynnikami wywołującymi w nas irracjonalny lęk, przeradzający się w agresję. Stajemy się zakładnikami mediów, które niemal do perfekcji opanowały manipulowanie odbiorcami. Chłoniemy każdą informację i nie wyobrażamy sobie życia bez codziennej dawki narkotyku w postaci kolejnych wiadomości – pal licho, że prawie zawsze nie mamy na nie żadnego wpływu.

Film jest przeciętny wizualnie. Zastosowanie niemal ciągłego spowolnienia obrazu szybko staje się męczące. Oglądamy przede wszystkim ludzi, lecz nie skupiono się na pojedynczych osobach, tylko grupach. Chodzi o pokazanie, że wszyscy stanowimy ten sam organizm, mimo że często czujemy się wyjątkowi. Podlegamy tym samym zasadom i konwencjom społecznym. Nasze umysły funkcjonują podobnie – i to nawet, gdy mamy do czynienia z wszelkiego rodzaju zaburzeniami, jak na przykład silną formą autyzmu. Teoretycznie autyk funkcjonuje zupełnie inaczej od przeciętnych osób. Książka „Dlaczego podskakuję” trzynastoletniego autystycznego chłopca dobitnie jednak pokazuje, jak niewiarygodnie inteligentni i ogromnie wrażliwi są autycy, a tym samym, jak bardzo są do nas podobni, a zazwyczaj nawet bardziej rozwinięci intelektualnie i emocjonalnie.

Zasadne jest więc pytanie z dokumentu o to, jak postrzegają rzeczywistość obcy. Czy są tacy jak my i wykazują empatię? Czy przepędziliby nas z naszej planety? Zagadnienia te obrazują nasze obawy i pokazują dualizm człowieka: połączenie pięknych idei i okropnego zła. Tak jak przedstawione w „Wizycie” majestatyczna sztuka i czołgi przygotowane do walki z obcą rasą. Szkoda tylko, że to wszystko okazuje się zupełnie banalne.

Kontakt z autorem:
piotr.burakowski@interia.pl
Trwa ładowanie komentarzy...