„Mały Książę” trafi do kosza

Konsumpcjonizm i internetowe relacje powodują, że coraz trudniej o przywiązanie do drugiego człowieka. Mamy tylko nagromadzone przedmioty i pozory realnego kontaktu. Mały Książę miałby dzisiaj o wiele większy problem ze znalezieniem na Ziemi przyjaciela.

„Mały Książę”, najsłynniejsza książka Antoine’a de Saint-Exupéry’ego wydana w 1943 roku, jest – na razie – ponadczasowy. Obawiam się jednak, że za 100-150 lat lektura ta będzie po prostu archaiczna i niezrozumiała. Dla mnie jej najpiękniejszy fragment to ten o przywiązaniu. Lis pięknie opowiada o tym, jak druga istota staje się dla nas ważna, a my – dla niej. Jest jednakże wielu samotnych ludzi, często zamkniętych w rzeczywistości wirtualnej albo zupełnie skoncentrowanych na sobie, nie mających bladego pojęcia o przywiązaniu. Nigdy go nie poczuli, nie poznali. Nie zrozumieją, o co chodzi lisowi. Z roku na rok, wraz z rozwojem nowych technologii i narastającym konsumpcjonizmem, takich osób będzie przybywać. „Mały Książę” trafi do kosza.
Antoine de Saint-Exupéry pokazał, jak rodzi się przywiązanie i oddał jego istotę: euforię związaną z oczekiwaniem na daną osobę, cierpienie po rozstaniu osłodzone wspomnieniami, to dlaczego jeden człowiek jest dla nas wyjątkowy, a drugi nie. Nie stworzymy przywiązania, gdy zabraknie czasu na kontakt, bowiem czas odgrywa kluczową rolę w tworzeniu więzi. Młodzi ludzie spędzają zazwyczaj zbyt wiele godzin przed komputerem i rzadko spotykają się ze sobą. Przenoszą relacje do Internetu, dlatego przywiązanie i jego unikatowy urok są poza ich zasięgiem.



Do stworzenia przywiązania konieczne jest wyzbycie się powierzchownego spojrzenia. W czasach wszechobecnej mody i rozwarstwienia społecznego trudno o patrzenie na wnętrze drugiej istoty. Małe dzieci zwykle nie przywiązują wagi do tego, jak ubrana jest dana osoba i ile ma pieniędzy: patrzą na jej charakter. Z czasem jednak tracą tę cudowną cechę i oceniają innych powierzchownie; niejednokrotnie dziecko biedniejsze, a tym samym gorzej ubrane, trafia na klasowy margines. „A oto moja tajemnica. Jest bardzo prosta: dobrze się widzi tylko sercem. To, co najważniejsze, jest niewidzialne dla oczu” – podpowiada lis Małemu Księciu.

Autor dostrzega głupotę dorosłych. Ich powierzchowne patrzenie, groteskową powagę, koncentrację na sobie i interesach, potrzebę dominacji, podziwu, nie dostrzeganie otaczającego piękna – i wiele, wiele więcej. „Mały Książę” wymierza policzek dorosłym i staje się drogowskazem do zmiany. Stanowi przy tym pozycję coraz mniej zrozumiałą, bo opowiadającą o – obecnie wymierających – relacjach międzyludzkich.

Kontakt z autorem:
piotr.burakowski@interia.pl
Trwa ładowanie komentarzy...